• Wpisów:5
  • Średnio co: 300 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 13:59
  • Licznik odwiedzin:1 657 / 1803 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 

1.

Nastąpiły zmiany... zapomnijcie o tamtym opowiadaniu,ok? Tak jakby go wgl nie było Zaczyna m od nowa WSZYSTKO
---------------------------------------------------
Weronika to moje imię. Mam 14 lat, chodzę do drugiej gimnazjum. Moja rodzina składa się z 4 osób. Mama - Monika, tata - Marek, starszy brat - Oskar, no i ja. Mój brat ma 19 lat. Jesteśmy w miarę normalna rodziną.
Jutro poniedziałek i do szkoły... nie chodzi o to, że nuda (ale o to też) tylko to, że nie mam przyjaciół. Jestem sama. Nie wiem... bo jestem spokojna? Nie bluźnię?
Nadeszła noc, więc położyłam się spać.
Szybko spakowałam książki, zrobiłam sobie śniadanie, zjadłam i wyszłam. Kierowałam się w stronę szkoły.
- Hej - powiedziałam do koleżanek - był już dzwonek?
- Nie, nie było - odpowiedziała Asia - Masz pracę domową z historii?
- Tak.
- Daj spisać.
- A nauczyciele się nie zorientują? - nie byłam pewna.
- Daj spokój. - powiedziała - Dajesz, czy nie? Chcesz być fajna to daj.
- Dobra... masz! - wyjęłam z plecaka zeszyt i dałam Asi - Daję tylko dlatego, żebyś nie dostała kolejnej jedynki.
Nie tylko Asia spisywała, ale też Ola, Lena i Marysia. Marysia i Lena to bardzo rzadko nie mają prac domowych. Z nimi najlepiej się dogaduję, ale to nie przyjaźń.
Tę noc spędziłam spokojnie śpiąc. Ale obudził mnie telefon. jest sobota, a oni budzą mnie o 8 rano!
- Tak? - powiedziałam do słuchawki.
- Weronika - usłyszałam głos Lidii, to moja kuzynka - Mama z tatą są w szpitalu.
- Co?! Czemu? Jak? - oczy zalały mi się łzami.
- Wypadek samochodowy na Asnyka.
- Przyjedź po mnie, szybko.
- Ok, zaraz będę.
Lidia ma 21 lat. Po 10-ciu minutach wparowała do mieszkania. Szybko się ubrałam, wsiadłyśmy do auta i jechaliśmy w stronę szpitala. Po kilku minutach dotarłyśmy.
- Monika i Marek Przybylscy - szybko rzuciłam do recepcjonistki.
- Wypadek samochodowy? - zapytała.
- Tak.
- Może wejść tylko ciocia.
- To kuzynka... ale czemu tylko ona?
Musiałam czekać chyba z godzinę!
- Gdzie rodzice? - zapytałam kuzynki, gdy wyszła z sali.
- Nie jest z nimi dobrze. - mówiła zapłakana - Twój tata pod aparaturą,a mama na stole operacyjnym.
- Co operują?
- Jakąś zapewne ranę. Nie powiedziano mi. - powiedziała - Ponoć stłuczka.
- Jaka?
- Osobówka z tirem... .
- A kogo wina ?
- Nikogo z nich. Robili most. Świateł nie powyłanczali. Z obu stron było zielone światło - wyjaśniła.
- Kiedy rodzice się obudzą?
- Nie mam pojęcia. Może dzisiaj, może jutro, za tydzień...
- Co?!
- Prosimy nie krzyczeć.
- Bardzo przepraszam - powiedziałam i zalałam się łzami - Oni zapadli w śpiączkę?
- Hmm... trudno powiedzieć, bo to nie wygląda na śpiączkę, ale wiesz... ja jeszcze muszę iść do innych pacjentów, ale obiecuję, że będę państwa informowała.
Siedziałam na korytarzu ze słuchawkami w uszach. Słuchałam tylko jednej piosenki Rihanny "What Now" i płakałam.
- Weroniko! - obudziła mnie kuzynka - Będę u Ciebie nocowała.
- Przecież jest Oskar - odparłam zaspana.
- Poszedł nocować u kolegi.
- W takiej sytuacji?!
- Nie unoś się. Jedziemy do domu. Musisz się wyspać.
Pojechałyśmy do domu. Od razu zasnęłam. Byłam zmęczona całą tą sytuacją.
Obudziłam się przed budzikiem. Wzięłam prysznic, umyłam zęby i zaplotłam sobie warkocza.
- Zjedz śniadanie - powiedziała kuzynka.
- Nie mam ochoty - odpowiedziałam nijak.
- No dobrze, zawiozę cie do szkoły.
Jechaliśmy w ciszy. Radio tylko grało. Niedzielę spędziłam też w szpitalu,a le nic nowego. Mamy operacja się udała.
- Jesteśmy.
- Ok, dziękuję. Przyjedziesz po mnie po 160 ?
- Tak.
Na lekcjach byłam nie obecna. Nie wiedziałam w ogóle jaki temat prowadzimy na lekcji.
- Weronika, nie zasypiaj. - powiedziała nauczycielka.
- Słucham? A... dobrze, przepraszam.
Na przerwach siedzę sama, jak zawsze.
- Wera, wszystko okey? - zapytała Lena.
- Tak, nie, nie wiem...
- Co się stało? - zaczęła się martwić.
- Moi rodzice mieli wypadek. Leża w ciężkim stanie w szpitalu, nie budzą się... nie mogę przestać o nich myśleć.
- Będzie dobrze, zobaczysz. A Ty musisz byś silna, jestem z Tobą.
Po lekcjach poszłam na balet.
- Dalej Weronika! - krzyczała nauczycielka - Więcej wiary!
- Nie mogę! Nie mogę! - zezłościłam się.
- Dziewczyny, wyjdźcie, oprócz Ciebie.
- Dzwoni mi komórka, kuzynka, muszę odebrać.
Kiedy odebrałam telefon i zaczęłam z nią rozmawiać nie mogłam w to uwierzyć... rzuciłam telefonem o ścianę.
- Wykrzycz to z siebie! Krzyyyyycz! - powiedziała moja nauczycielka baletu.
- Aaaaaaaaa! Dlaczego?! Czemu?! - zdzierałam sobie gardło - Aaaaaaaaaaaaaaaaaa! - upadłam i zaczęłam płakać.
Wyszłam z budynku i wsiadłam do samochodu.
- Dlaczego? Lidia... dlaczego?
- Nie wiem...
- Nie damy rady bez taty. - powiedziałam płacząc - Kocham go! Nie nie pozwolili mi nawet do niego wejść! - ryczałam.
- Wiem, Weroniko, dacie radę. Mama wasza jutro ma wypis, o wiele lepiej się poczuła.
- Chociaż to... a Oskar wie?
- Tak. Jest w domu, czeka na ciebie - powiedziała zapłakana - jedziemy?
- Tak.
Jechaliśmy do domu spokojnie, w ciszy. W głowie odtworzyły mi się chwile z tatą. Pamiętam jak tata na moich 7 urodzinach został obrzucony ciastem. Zrobili to by mnie rozśmieszyć, bo przebił mi się żółty balonik. Albo jak rodzice się kłócili wzięłam bitą śmietanę i ich zaczęłam psikać. W ten sposób ich pogodziłam. Będzie mi brakowało taty uśmiechu, pocieszenia, bliskości... jego całego. Chcę by to był sen, koszmar, ale tak nie jest.
- Dojechaliśmy.
Wyszłyśmy z auta. Otworzyłam drzwi, stał na środku Oskar. Podeszłam do niego, a on mnie przytulił. Obydwoje zaczęliśmy płakać.
- Nie mogę w to uwierzyć - powiedział.
- Ja też. Mama jutro wraca.
- Wiem.
***
- Mamo, zostaw to. Prosiłam cię. Nie możesz dźwigać. - powiedziałam.
- Ale ja jestem już w domu, nie w szpitalu. Poza tym muszę się czymś zająć w tym domu...
- Rozumiem, ale ty też zrozum... - powiedziałam delikatnie - kiedy idziesz na kontrolę?
- Ehh... jutro. Nie martw się.
- Jak mam się nie martwić?! Straciłam ojca. Ty jeszcze nie jesteś w idealnym stanie, pomagam jak tylko mogę. Oskar ma to wszystko w dupie! Wchodzi, je i wychodzi. Co to jest? Hotel?! - wydusiłam to z siebie. Odłożyłam zakupy mamy i poszłam do siebie do pokoju.
Po chwili weszła mama. Usiadła koło mnie na łóżku.
- Przepraszam córciu. Wiem, że jest Ci trudno - zaczęła - Nam też.
- Wiem, ale mam dosyć... naprawdę.
- Martwię się o ciebie.
- Czemu?
- Uśmiechnęłaś się chodź raz? W domu? Na dworze? W szkole? Od śmierci taty? Tak prawdziwie?
- Nie...
- Właśnie. Oto chodzi. - powiedziała - Może zapisać Ciebie i Oskara do...
- Do?
- Do psychologa?
- Zwariowałaś?! Może lepiej, do psychiatryka?!

--------------------------------------------
Napisałam
UWAGA!!!
Chcecie bym to ciągła dalej? Prosze o szczere opinie. Znoszę krytykę Ja się podobało? Lepsze od tamtego?
  • awatar I can't speak...: Szczera opinia? No to lecę xd Pomysł dobry i sposób pisania mi się podoba, ale jak dla mnie akcja dzieje się za szybko i wgl. Najpierw jest w szkole za chwilę w domu, potem znowu gdzie indziej xdd ale to nic :D bo i tak się dobrze czyta ;)
  • awatar arrosa ♥: Fajnie się zaczyna :) jestem ciekawa co dalej .
  • awatar Life gives nothing, you must take it♥: Podoba mi się : ) Czekam na kolejne rozdziały + zapraszam do mnie, mam nadzieję, że wpadniesz i zostawisz coś po sobie ; ) ;**
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 

2.

- Dzień dobry - powiedziałam zamykając drzwi i spoglądając na rodziców.
- Jesteś wreszcie - powiedziała wesoło mama - to są nasi nowi sąsiedzi. Szukają niani do dziecka. A ja jestem bezrobotna to czemu nie?
- Nie no fajnie - uśmiechnęłam się - będziesz miała zajęcie. - powiedziałam i kierowałam się w stronę pokoju.
- Gdzie idziesz? - spytał ojciec.
- Do pokoju.
- Mogłabyś posiedzieć z gośćmi.
- Ale my i tak już idziemy, musimy wykąpać Zosię. - chodziło o to dziecko. - Do widzenia.
- Do wiedzenia - powiedziałam i weszłam po schodach w kierunku mojego pokoju.
Zaczęłam robić lekcje, oprócz matematyki.
- Mogę? - ujrzałam w drzwiach mamę.
- Tak, o co chodzi?
- Hmm... wszystko okey? - zapytała.
- Tak, a czemu pytasz?
- Bo nigdy tak nie robiłaś. Bo zawsze jak byli goście to nigdzie nie szłaś.
- Mamo... po prostu jestem zmęczona.
- Spałaś do czternastej - spojrzała się na mnie wesoło.
- Ale poszłam za to późno spać. I jeszcze ten spacer z Oskarem. - tłumaczyłam się, a zarazem kłamałam. Nie chciałam się kłócić.
- No dobra... odrób spokojnie lekcje.
Kiedy wyszła odechciało mi się odrabiać lekcji, ale i tak byłam zmuszona je robić, by poświęcić więcej czasu jutro matematyce.
Ta rodzina mi się nie podoba. Ubrani jakoś dziwnie, to dziecko chyba też na coś choruje, coś do tych chorób: adhd, daun... . No po prostu nie podoba mi się. Jeszcze mama ma być opiekunką. Chce jej powiedzieć co myślę, ale nie chcę się kłócić no i nie zrobić jej przykrości.


Zaczęłam się szykować do niedzielnego wyjścia do Oskara. Oczywiście z matematyką.
- Hej - powiedziała do niego - bierzmy się za matmę, bo muszę jeszcze z mamą pogadać.
- A coś się stało? - zapytał.
- Wiesz... wczoraj jak przyszłam do domu zastałam nowych sąsiadów z dzieckiem... nie spodobali mi się, a mama ma być jeszcze niańką tego bachora.
- Nie przewrażliwiona jesteś?
- Nie... to dziecko jest inne, choruje zapewne na coś. I Ci rodzice, jakby ubierali się z odzieży używanej.
- Oceniasz ludzi po wyglądzie? - spytał, a ja czułam jak pieką mi się policzki.
- Nie... stanął być po mojej stronie! - rzuciłam w niego jaśkiem.
- Ok, ok.
Zaczęliśmy brać się za matematykę. Jedno zadanie zrobiła samodzielnie, haha.
Oskar podprowadził mnie do domu. Zaszłam do domu znowu zobaczyła to dziecko, ale bez rodziców.
- Już zaczynasz pracować? - zapytałam obojętnie, kładąc torebkę na fotelu.
- Tak, to znaczy mam taki okres próbny.
- Aha, życzę Ci powodzenia - powiedziałam tak, a pomyślałam inaczej. Jestem beznadziejna.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~(♥)~~~~~~~~
Napisałam drugi rozdział. Mam nadzieję, że lepszy od tamtego
Czekam na komentarze i szczere opinie.
  • awatar Gość: Świetny rozdział <3 Zgadzam się z муѕzкα ♥, dzięki opisom rozdział będzie dłuższy ;** Czekam na kolejny *.*
  • awatar arrosa ♥: Zgadzam się masz talent :D
  • awatar Ask for continued ;3: Pisz dalej masz talent. Zapraszam na naszego bloga z opowiadaniem/ Alex ;3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 

1.

Budzę się w miarę wyspana. Słyszę, że w kuchni ktoś szykuję śniadanie. Spojrzałam na godzinę... była 14... to raczej obiad szykują. Nie dziwię się, że tak długo spałam skoro poszłam spać przed czwartą nad ranem. Ale zaczytałam się w książkę.
- W końcu się obudziłaś - powiedziała mama, gdy zeszłam na dół do kuchni. - Siadaj do stołu.
Na obiad były ziemniaki i schabowy. Ja za bardzo nie przepadam za mięsem, ale zawsze staram się jeść całe, by nie marnować tego.
- Smacznego - powiedziałam do mamy i taty.
Kiedy zjedliśmy pomogłam pozmywać mamie naczynia po obiedzie. Usłyszałam, że ktoś do mnie dzwoni. Telefon miałam na górze w swoim pokoju. Szybko wytarłam ręce i pobiegłam. Przewróciłam się na schodach, ale szybko wstałam i pobiegłam dalej.
- Halo? - powiedziałam do słuchawki, lekko zmęczona i patrzałam przy okazji na moje kolana, które sobie leciutko zdarłam.
- Hej, wszystko ok? - powiedział Oskar. Chyba wyczuł po głosie, ze jestem lekko zdyszana.
- Tak, wszystko ok. - powiedziałam i się uśmiechnęłam, chyba to wyczuł - Byłam na dole i biegłam po schodach i się przewróciłam, ale wszystko ok.
- To dobrze. - zaśmiał się - Masz dzisiaj czas?
- Dzisiaj sobota?
- Mhm.
- No, okej. Szesnasta pasuje? - zapytałam.
- E.. tak. - odpowiedział po chwili namysłu.
- No dobra, ja muszę kończyć, pa.
Zeszłam pośpiesznym krokiem i chciałam kontynuować zmywanie, ale już nie było czego zmywać.
- Jak kolana? - spytał tata.
- Co? - nie rozumiałam, ale zaraz lampka mi zaświeciła i już wiedziałam o co chodzi. - A, okej. Tylko lekko sobie zdarłam. To nic takiego. - uśmiechnęłam się.
- Bo wiesz..., żebyś nam się nie połamała. Jesteś taka drobniutka.
- Ta, ta... każdy mi to mówi.
To jest prawdą. Nie mogę mówić, jak większość dziewczyn, że mogłabym schudnąć. Jak ja miałabym się odchudzać to z kości na ości, haha.


- Wychodzę! - krzyknęłam i wyszłam.
Szłam małą uliczką, potem skręciłam w lewo. Niedaleko jest sklep spożywszy i tam spotykam się z Oskarem. Ujrzałam go z Asią.
- Heeeeeeeeej! - krzyknęłam i podbiegłam. - Hej Asia. Co Ty tu robisz?
- A nic... spotkałam Oskara, gdy wyszłam ze sklepu.
- Aha, spoko. - uśmiechnęłam się sztucznie. Wiem, że to może dziwnie zabrzmi, ale wydaje mi się, że.. Asia się w nim buja.
- Dobra... to my lecimy - rzekł Oskar. Odeszliśmy kawałek i zaczęliśmy iść w stronę parku publicznego. - Zazdrośnica.
- A żebyś wiedział - powiedziałam - ty i tak jesteś większym - to prawda, bo kiedyś niemal byśmy się rozstali przez głupotę Oskara. Spotykałam się z kolegom z klasy i w ogóle. Ale to było po przyjacielsku. Kocham Oskara i tylko jego. On strasznie jest zazdrosny. O każdego chłopaka, który ze mną gada.
- No bo mogłabyś trochę oddać komuś tę urodę, to żaden by do Ciebie nie podszedł.
- A Ty?
- A ja... to by się pomyślało.
Pochodziliśmy po parku, śmialiśmy się i było naprawdę świetnie.
- Oskar... pomożesz mi jutro w pracy domowej z matmy? - poprosiłam, bo jestem cieniutka z matematyki.
- Oczywiście.
Odprowadził mnie do domu, gdy weszłam do domu ujrzałam jakieś małżeństwo z dzieckiem. Nie wiedziała o co chodzi.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~(♥)~~~~~~~~~~~~~
Napisałam po 13 dniach rozdział pierwszy... miałam go dodać o wiele wcześniej, ale ja nie mam po prostu czasu
Mam nadzieję, że się spodobał ;*

~ Natexaa ♥
  • awatar arrosa ♥: Świetny rozdział :D
  • awatar ♛ ѕateenkaari ❤: Suuperr! Cudowny blog *o*. Zapraszam do mnie, być może warto! ;) Też piszę! :) Pozdrawiam ;)
  • awatar rozczarowanie.: Bosz.. Pięknie piszesz ! Mówię to szczerze, choć ja nie komentuje żadnych opowiadań, ale Ciebie jest wyjątkowo ! Masz niesamowity talent. *__* Mogę napisać tylko jedno- Czekam na kolejny!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›
 

 
Główna bohaterka, Ania. Ma Ona 15 lat. Jest adoptowana. Jej rodzice oddali ją do domu dziecka, gdy miała zaledwie roczek. Nie zna swoich rodziców. Ania jest zazwyczaj pogodna. Nienawidzi się kłócić. Dlaczego? Zawsze wpada w daną "depresję". Nie wie co ze sobą zrobić, obwinia się itd. Jest ładną dziewczyną. Jak coś jej się nie podoba umie to powiedzieć w prost, ale delikatnie. Czasami kłóci się ze swoimi niebiologicznymi rodzicami. Ale mówi do nich mama i tata. Dziewczyna ma chłopaka, Oskara.


Oskar, ma 16 lat. Jest chłopakiem Ani. On również jest z domu dziecka. Tam się poznali. Na początku była przyjaźń, jak z innymi. Ale Oni czuli do siebie coś innego niż do reszty. Oskar pomaga Ani, jak najlepiej może.

Przyjaciółki Ani, Asia. Ma 15 lat. Bardzo się lubią. Wspierają się nawzajem. Spędzają dużą ilość czasu razem.
____________________________________________

Wiecie już jak mam na imię. Skąd pochodzę. Chodź wiem, że to nie jest moja prawdziwa rodzina to kocham ich jak prawdziwą. Wiele dla mnie zrobili... kocham ich za to. Jestem im wdzięczna. Gdyby nie to, że trafiłam do domu dziecka to nie poznałabym Oskara. Co do moich biologicznych rodziców... przykro mi, że to zrobili. Mam do nich pewien uraz, ale... kocham ich. Mimo, że nie wiem, jak wyglądają, ile mają lat, czy w ogóle żyją...
------------------------------------------
Przepraszam, że krótki prolog
Mam nadzieję, że się spodobał prolog. I mój pomysł. Bo to chyba takie nietypowe z tym domem dziecka ^^ Ale tak mnie natchnęło
  • awatar Expirion.: Dałabym ci słowo, ze gł. bohaterka jest strasznie podobna do mojej koleżanki. Ma tak samo na imię - Ania, i wygląda identycznie. Boże, boże, co się dzieje ._. Ale to nie ona xd Ciekawy prolog <3
  • awatar rozczarowanie.: Ciekawi bohaterowie. świetnie !
  • awatar муѕzкα ♥: Bardzo dobrze z tym domem dziecka. Trafiasz w moje uległe punkty. Kocham te klimaty. Czekam na rozdział:)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

 
Więc... tak. Jestem Natalia To nie jest mój pierwszy blog Będę tutaj pisała opowiadanie Mam nadzieję, że Wam się spodoba to co lubię robić. I, że mnie nie opuścicie
Jak będę się podpisywać? Albo normalnie "Natalia", albo "Natexa"


Natalia xx
  • awatar Rasbery.: Powodzenia ! Zapraszam ;**
  • awatar Bez Granic ♥: Powodzenia ; *** I czekam < 3
  • awatar MouseNika: Powodzenia (: Życzę ci dużo sukcesów i miłych komentarzy. Ode mnie masz je gwarantowane, gdyż twoje opowiadanie nie mogą mi się nie podobać. Wyczekuję bohaterów, prologu, rozdziałów. Co za emocje! Natexa to ładne pseudo, podpisuj się nim (: Nika. x
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›